Słuchać Boga jak Maryja

(Pnp 2,14; Łk 11,27–28; Mk 3,31–35)

Obraz: wyobrażę sobie, że jestem w szkole Maryi: stoję przed Nią, słucham Jej, rozważam słowa, które do mnie mówi, wpatruję się w Jej życie, które jak film „przebiega” przed moimi oczami.

Prośba o owoc: by pociągało mnie wewnętrzne piękno Maryi; o dar naśladowania Jej w słuchaniu głosu Boga; o poznanie, w czym Jezus chce, bym była podobna do Jego Matki; o łaskę oparcia się na Słowie Pana, rozmiłowania się w Nim; o dar modlitwy kontemplacyjnej, zachowanie Słowa w sercu.

  • Na początku tej medytacji poproszę Maryję, jak dziecko swą Matkę, aby była mi przewodniczką, nauczycielką w szkole Nazaretu: w szkole Maryi i Józefa, aby nie szczędziła mi swoich rad, a nawet upomnień, aby pomagała mi chodzić Bożymi ścieżkami, pełnić wolę Ojca.
  • Gołąbko ma, daj mi usłyszeć Twój głos (Pnp 2,14). Gołąb jest znakiem pokoju. Maryja jest Tą, która przynosi pokój. Poproszę Maryję, aby uczyła mnie pokoju i ciszy, które nosi w sobie i którymi promieniuje. Aby słuchać, potrzebuję szukać wewnętrznej ciszy, uwalniać się od hałasu i zniewoleń. ...bo słodki jest głos twój... (Pnp 2,14). Maryja chce, bym była szczęśliwa, swoim życiem mówi mi o tym, co jest najważniejsze, kreśli mój życiowy projekt.
  • Błogosławieni…– szczęśliwi są ci, którzy słuchają Jezusa i Jego słowa zachowują, pielęgnują, są autentycznymi, prawdziwymi i jedynymi świadkami Jezusa. Są szczęśliwi, bo żyją w prawdzie, która jedynie zbawia i daje wolność, są radośni, bo posiadają największy skarb. Będę pytać siebie: czy czuję się dziś szczęśliwa w tym, co robię? Jezus zaprasza mnie do słuchania Słowa, do pielęgnowania, do przyoblekania go w czyn. To jest droga do szczęścia, do świętości. Podziękuję Jezusowi za każde Słowo, które we mnie owocuje, którym On mnie karmi, którym pokazuje mi moje prawdziwe oblicze, które mnie przemienia i uzdalnia do życia dla Niego.
  • …którzy słuchają Słowa Bożego (Łk 11, 28). Maryją jest moją nauczycielką, ale najpierw była pilną uczennicą Słowa. Wyobrażę sobie Maryję zasłuchaną w każde Słowo pochodzące z ust Bożych. Ona mnie uczy słuchać, przyjmować i realizować każde Słowo Boga. Poproszę Ją, aby uczyła mnie tak słuchać, abym usłyszała Boga żywego mówiącego do mnie, poproszę, aby wyprosiła mi uważne serce i wrażliwe sumienie, bym w Słowie znajdowała odpowiedź, drogę, światło. Jej Matczynej opiece zawierzę też te Słowa, które są mi szczególnie bliskie ostatnio, poproszę, abym kochała je tak jak Ona. Jej też zawierzę to Słowo, którego nie rozumiem.
  • „Błogosławione łono Słowa” (por. Łk, 11, 27). Podziękuję za Maryję, która z wiarą przyjęła Słowo, które w Niej stało się Ciałem. Zapytam siebie: Czy moje serce, umysł stają się „błogosławionym łonem Słowa”? Czy doświadczam radości z bliskości Pana, którego Słowo rozważam? Czy towarzyszy mi ono w zwykłych zajęciach podejmowanych w ciągu dnia? Czy karmi mnie i wychowuje? Czy daje wzrost mojej wierze? Czy wierzę, że mówi do mnie prawdomówny Bóg? Czy ufam, że spełni to, co obiecał?
  • Czym karmię tych, z którymi jestem we wspólnocie na co dzień? Czy niosę ich w sercu do Jezusa? Co ofiarowuję, by uprosić Boże miłosierdzie, nawrócenie, wzrost w łasce i świętość? Czy rozwijam i jak przeżywam moje duchowe macierzyństwo? Czy nie dokonałam duchowej aborcji jakiejś osoby, osądzając ją we własnym sercu, oceniając, przekreślając, nie dając szansy na przemianę?
  • Kto pełni wolę Bożą... (Mk 3, 35). Zapytam siebie: Czy pełnię Jego wolę? Czy mogę nazwać siebie jedną z bliskich Jezusa? Poproszę o łaskę umiejętnego rozpoznawania woli Bożej na co dzień i jej wypełnianie. Maryja pokazuje mi, że właściwą drogą do pełniejszego zjednoczenia z Jej Synem, jest droga pełnienia Jego woli. Przez Nią dostrzegam, jak może zmienić się życie człowieka, który wyraża zgodę na to, co Boże w życiu. Poproszę, abym w każdej sytuacji zawsze mówiła Bogu „tak”, bez wątpliwości, zastrzeżeń, z wiarą, uległością, z zaufaniem.

Jak Maryja być uważnym na ludzkie potrzeby

(J 2,1–12)

Obraz: Maryja na weselu w Kanie lub inny: Maryja łaskawie patrząca na świat, uważna na prośby swoich dzieci (pomocą może być też obrazek Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej z Rokitna).

Prośba o owoc: o łaskę rozpoznawania znaków „cudów”, które czyni Jezus w moim życiu; o wdzięczność za zaproszenie każdego dnia na Ucztę Eucharystyczną; o patrzenie na ludzi oczyma Maryi, o dyskrecję, zauważanie ich potrzeb; o gotowość spieszenia do Jezusa, gdy widzę braki innych; o doświadczenie, że Jezus zaradza moim duchowym brakom, przymnaża mi wiary, daje wino miłości i nadzieję.

  • Była tam Matka Jezusa (w. 1). Gdzie jest Jezus, tam obecna Maryja, tam gdzie Maryja z pewnością jest Jezus, któremu Ona towarzyszy, którego prosi. Maryja subtelna, delikatna, wyczuwająca potrzebę, spostrzegawcza. Czy zapraszam Maryję do moich spraw? Na kim buduję swoje poczucie bezpieczeństwa? Jeśli Matka jest przy mnie, nic złego mnie nie spotka. Ona czuwa, oręduje, wyprasza błogosławieństwo.
  • Zaproszono tam także Jezusa (w. 2). Jak przyjmuję zaproszenie do stołu ze współsiostrami? Jak przyjmuję zaproszenie samego Jezusa do Jego Stołu każdego dnia? Czy towarzyszy mi uczucie głębokiej wdzięczności? Czy w Uczcie Eucharystycznej nie dotyka mnie przyzwyczajenie, rutyna? Poproszę Jezusa o łaskę towarzyszenia Mu wszędzie, aby widzieć Jego cuda, które wzmocnią moją wiarę. Przeproszę za wygodę, marazm, brak wysiłku w trudzie pójścia za Nim.
  • Będę podziwiała niezwykłe wyczucie Maryi, dyskrecję, dostrzeganie ludzkiej biedy. Widząc braki, trudną sytuację nowożeńców, nie rozpowiadała, ale poszła do Tego, który mógł zaradzić. Prosiła dyskretnie bez dyktowania, co ma zrobić Jezus. Jak ja reaguję, gdy widzę braki, wady, nędzę innych? Czy wystarcza mi sił, by iść z zaufaniem do Jezusa i mówić Mu o tym? Czy Jezus jest pierwszym moim rozmówcą w takich sytuacjach?
    A może zdarza się w moim życiu inaczej, że rozmawiam o tym tylko z ludźmi, pomijam Go, lub rozmawiam z Nim na końcu? Przeproszę Go za te sytuacje w moim życiu. Jezus chce być pierwszym moim rozmówcą. Poproszę Go, by tak było w moim życiu.
  • Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (w. 5). Maryja ma nie-zachwianą wiarę i ufność. W Kanie nie wiedziano, kto stał za tym pierwszym cudem Jezusa. Swoim zawierzeniem Maryja pomaga uczniom, aby uwierzyli w Jezusa. Czy ja moją wiarą, zawierzeniem Jezusowi w trudnych chwilach pomagam wierzyć tym, którzy idą razem ze mną do Domu Ojca? Wiara pozwala kierować się Słowem Bożym. Zaufanie Jezusowi nadaje moc naszemu działaniu. W ufnej rozmowie przedstawię Bogu własne problemy oraz tych, z którymi żyję i całego świata.
  • Maryja nie oczekiwała pochwały ani podziękowania, gdy wstawiała się za tymi, którzy mogli być skompromitowani z powodu braku wina. Poszła za odruchem serca, spełniła tylko swą powinność, a potem usunęła się w cień. Czy wzorem Maryi umiem czynić dobro w ukryciu? Czy chcę podziękowań za spełnione dobro, czy stać mnie na anonimowość w pomocy i bezinteresowność? Czy umiem pozostać w cieniu, nie brać dla siebie chwały, która tak naprawdę należy się jedynie Bogu – sprawcy wszelkiego dobra.
  • Zaczerpnijcie teraz… (w. 8). Te słowa są zaproszeniem do wielkiego dziękczynienia za dar wiary, przez który mogę czerpać z niewyczerpanej głębi Boga ukrytego w Eucharystii, przez nią mogę zanurzać się w wieczne „teraz” Trójcy Świętej. Podziękuję też za pokarm codzienny. Zastanowię się: Czy wdzięcznym sercem przyjmuję to, co jest na stole? Czy nie mam wygórowanych wymagań, co do jakości, rodzaju, ilości jedzenia? Ociężałość ducha i niewrażliwość na wartości może mieć swoje źródło w zbytnim dogadzaniu zmysłom, braku zdrowej ascezy. Czy mam tego świadomość?
  • Słudzy … wiedzieli (w. 9). Cechą sług jest ukrycie. Tylko słudzy są świadkami cudu. Jaka jest we mnie świadomość: sługi czy pani? Czy kurczowo nie trzymam się swoich wizji, rozwiązań, zamykając się na niezmierzone horyzonty Bożej miłości, mądrości? Czy otwieram się na Jego propozycje? Czy pozwalam się Bogu prowadzić, nie roztrząsając zbytnio, nie mędrkując?
  • Zachowałeś dobre wino (w. 10). Poproszę Jezusa, by nigdy nie zabrakło mi wina miłości do Niego i bliźnich, bym potrafiła czerpać z Jego Źródła, by mnie uzdolnił do jej przyjęcia dziś, bym potrafiła tą miłością obdarzać tych, których stawia na mojej drodze każdego dnia.

Zaproszeni do zwyciężania mocą krwi Baranka w szkole Maryi – Niewiasty obleczonej w słońce

(Rdz 3, 9–15; Ap 12, 1–8)

Obraz Maryi – Zwycięskiej Niewiasty obleczonej w słońce, w koronie z dwunastu gwiazd i księżycem pod stopami, depczącej głowę węża.

Prośba o owoc: abyśmy poczuły się na nowo zaproszone do prowadzenia autentycznej walki duchowej na drodze wypełniania Bożych planów; o głębszą świadomość Bożych zamysłów wobec mnie i większą żarliwość serca w ich wypełnianiu; o ducha dziękczynienia i uwielbienia za Boży plan zbawienia spełniony w Niepokalanej.

  • Uświadomię sobie, że Maryja jest tą obiecaną Niewiastą, w której spełniła się zapowiedź zmiażdżenia głowy węża. Podziękuję za to. Zaproszę Ją, by była przy mnie obecna, by się modliła ze mną i za mnie, by uprosiła ducha autentycznej modlitwy i łaskę zatrzymania w sercu głosu Boga. Poproszę, by uczyła mnie sztuki duchowej walki.
  • Usłyszałem Twój głos w ogrodzie – Aby usłyszeć, co mówią inni, muszę zamilknąć i wsłuchać się w ich głos, opowiadanie, treści, które przekazują, żyją. Nie mogę ich poznać i zrozumieć, kiedy sama nadaję komunikaty. Podobnie ma się rzecz, gdy chodzi o ten jedyny, wyjątkowy dialog z Bogiem, we wnętrzu własnego serca, w duszy. Muszę zamilknąć, nie mogę zagadać Boga, nie mogę zarzucić Go słowami nawet najpiękniejszych modlitw, pacierzy. By wejść w dialog z Bogiem, najpierw muszę usłyszeć Jego głos: Gdzie jesteś? Czy jestem w świątyni własnego serca? Jak często alienuję się z niego, by nie zajmować się Jezusem, którego przyjęłam w Komunii świętej? Co odpowiem Bogu, który dziś z tęsknotą za moją obecnością, z miłością pyta mnie: Gdzie jesteś? Poproszę o ciszę mojego umysłu, serca, uczuć, wyobraźni, bym wchodziła w autentyczny dialog z Bogiem.
  • Ukryłem się… Co chcę dziś zakryć przed sobą, Bogiem, bliźnimi? Dlaczego? Ukrycie się oznacza wycofanie, odizolowanie, skupienie na swej biedzie, jest to więc bardzo silna pokusa szatana, którą atakuje on człowieka po grzechu. Co czuję, gdy słyszę, że nie ma nic tajemnego, co by nie wyszło na jaw? Czy mam pokój sumienia? Ukrycie prawdy przed sobą, brak jej pragnienia, niedochodzenie do niej, to mistrzostwo iluzji, by znieczulić ból duszy, która cierpi wskutek grzechów. Uznanie i odkrycie słabości prowadzi do zmiany, nawrócenia, ćwiczy i utwierdza w pokorze, pomaga budować autentyczne więzi osobowe, oddala też złego ducha, który absolutnie nie rozumie tego aktu pokory. Czy stać mnie na to, aby we wspólnocie otwarcie przyznać się do jakiejś zewnętrznej słabości?
  • bo jestem nagi. Co dziś jest moją duchową nagością? Moja nagość, brak odpowiedzi na łaskę, brak cnoty, grzech nie zniechęca Boga, nie niweczy Jego odwiecznej miłości. Jest wprost przeciwnie: moja nagość, słabość jest niezwykłą przestrzenią, w której pragnie On działać. Zaproszę Pana w te przestrzenie. Będę czynić to często w ciągu dnia. Dostrzeżona po grzechu człowieka „nagość” jest powodem wycofania i ukrycia. Człowiek nagi, bez ubioru jawi się jako nieprzygotowany do walki. Biblia przeciwstawia takiemu stanowi człowieka starego „nową Ewę”. Maryja – Niewiasta z Apokalipsy jest obleczona w słońce, czyli w moc samego Boga. Chrystus nazwany jest Słońcem sprawiedliwości, to On zwycięża w Maryi. Poproszę, aby Maryja przyoblekła mnie w pełną zbroję konieczną do codziennej duchowej walki (Ef 6, 10 nn).
  • Wąż mnie zwiódł … Tak długo, jak winę upatruję w bliźnich, nie w sobie, tak długo daleka jestem od nawrócenia. Jakie zło przypisuję innym, za co ich obwiniam, oskarżam? Dlaczego nie wglądam w siebie, by zrozumieć to, co jest wokół mnie? Czy mam odwagę pragnąć takiej prawdy o sobie, która może przestraszyć, a nawet przerazić, jednocześnie przywieść do nawrócenia, przemiany. Grzech wprowadza niepokój do duszy, sumienia, strach, burzy wewnętrzną harmonię. Jego skutki mają też wymiar somatyczny. O jakim grzechu we mnie świadczy moja cielesność? (Nadwaga czy niedowaga?)
  • Dlaczego to uczyniłeś? – pytanie, które stawia mi Pan. Czemu robię to, co robię? Czy reflektuję nad motywami moich wyborów, decyzji? Czy badam moje sumienie i proszę, by Pan odkrywał przede mną mój grzech, subtelne zabezpieczenia i mechanizmy obronne nie pozwalające mi iść radykalnie za Jezusem? Czym tłumaczę moje lenistwo, opieszałość, przeciętność, brak zaangażowania?
  • Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie… Przywołam na pamięć tych, których Pan stawia obecnie przy mnie. Podziękuję Mu za każdą osobę, uwielbię Go w nich. Zapytam siebie, czym częstuję moich najbliższych: dobrem, prawdą, pięknem, zagrzewając serca i budząc nadzieję? Czy jest to jakiś wirus, bakcyl, który gasi?
  • …księżyc pod jej stopami…Księżyc w Biblii jest symbolem zmienności. Maryja przez stałość swojej wiary, która była bezgranicznym zawierzeniem Bogu, powierzeniem siebie Jego mocy pokonała wszelką zmienność. To z Nią i w Niej mogę pokonać moje zmieniające się emocje, nastroje, humory, uczucia, tak by wiernie trwać w dobrym, konsekwentnie realizować obrane ideały, postawy, cele. Maryja zwycięża mocą miłowania Boga i mocą Krwi Jezusa Bożego Baranka. Walka duchowa ma za cel ocalić Jezusa we mnie, w bliźnich, Jego chwałę, przyjście Jego Królestwa, wypełnienie Jego planów. Walka psychiczna zaś, to przede wszystkim trud ocalenia tylko siebie, własnego interesu, zdania, projektu dalekiego od wydania siebie na przepadłe Bożej sprawie. Pomyślę: jaki rodzaj walki podejmuję każdego dnia? Czy wraz z Maryją walczę o Jezusa, czy samotnie o siebie? O co tak naprawdę walczę? Maryja walczy ze złem. Ona jest Pogromicielką złego. Poproszę, aby w chwilach wielkich i małych pokus Maryja mnie ochraniała, strzegła. Podziękuję za Jej skuteczne interwencje w moim dotychczasowym życiu.
  • Uświadomię sobie, że ciągle jestem terenem wyboru, że to na terenie mojego serca dokonuje się batalia, walka o wartości, ideały i ich realizację, postęp, rozwój. Będę usilnie wpatrywać się w Maryję, zaobserwuję sposób, taktykę Jej walki ze złym, przyjrzę się Jej broni. Będę usilnie błagać Maryję, abym nie mieszała Jej taktyki z taktyką złego. Uświadomię sobie, że najlepszą radą, regułą walki ze złym jest jedność z Jezusem, a najskuteczniejszą bronią – miłość. Pokora zaś sprawia, że zły ucieka, odstępuje od człowieka, który ją praktykuje, bo zły, wyniosły zupełnie jej nie rozumie.Cz w mojej duchowej walce używam ubogich środków: modlitwy, ofiary, pokuty, postu, wyrzeczenia, cichości, pokory. Jakimi środkami walczę? Czy te wymienione są obecne w moim życiu? A przecież one stanowią o drodze życia zakonnego. Powierzę Maryi te moje słabości, przez które najczęściej przegrywam. Z Maryją nie ma przegranej.
  • Niewiasta zbiegła na pustynię. Pustynia w Biblii to miejsce zmagania, ale i też doświadczania ogromnej bliskości Boga, by po spełnionym zadaniu zanurzać się w ciszy, by nabierać siły na kolejne. Jak wygląda mój dzień skupienia? Co mnie w tym dniu obowiązuje? W czym niedomagam?
  • „Głęboka, żywa, gorąca wiara pokona wszystkie obawy trudności. To jest zwycięstwo, które świat pokonywa – wiara nasza!”… „Walka krótka, pomoc niezawodna, wódz Chrystus idzie na czele, zwycięstwo pewne, chwała niezmierzona”(Ojcowskie rady, s. 8 i 9).

„Fiat” – słowo klucz i zasadnicza postawa uczennic w szkole Maryi i Józefa

(Łk 1,26-38)

Obraz: Maryja Niepokalana ze sceny zwiastowania.

Prośba o owoc: o całkowite zawierzenie Bogu i pokorną uległość wobec woli Bożej; by Duch Święty zstąpił na mnie w tej modlitwie tak, bym potrafiła rozważać i żyć Słowem Bożym; o doświadczenie słodyczy panowania Jezusa, czyli ducha służby; aby Duch Święty pomógł mi rozpoznawać wielkość darów, z którymi przychodzi Pan Bóg, by je podjąć i owocować jak Maryja; aby „Fiat” coraz pełniej stawało się moim programem i życiową postawą.

  • Posłał Bóg... Nie jest to przypadek, jakieś zdarzenie oderwane od całości. To wydarzenie jest elementem planu, jaki powziął Bóg, by zbawić człowieka, ludzkość. Jest wyrazem miłości, logiczności, konsekwencji samego Boga w przywróceniu ludzkości godności dzieci Bożych. Czy w mojej codzienności mam taką świadomość, że nic nie wydarza się bez woli Bożej?
  • Anioł wszedł do Niej... Zdanie to świadczy o tym, iż Maryja była skupiona. Była w sanktuarium własnej duszy, sumienia, nie wyalienowała się z niego, ale pełna wewnętrznej harmonii otwarta była na Boga, słuchała Słowa. Jaka jest moja świadomość, że jestem świątynią Boga, w której On przebywa przez dar codziennej Komunii świętej? Czy jestem u siebie, czy się nie oddalam wewnętrznie, w co uciekam? Czy tak jak Maryja wyczekuję łaski od Pana? Będę prosić, by Bóg wszedł jeszcze pełniej, głębiej w moje życie.
  • Pełna łaski – kecharitomene, czyli umiłowana przez Boga, Niepokalana, doskonale współpracująca z Bożą łaską. Ona zawsze była w przyjaźni z Bogiem, Jej serce zawsze było zwrócone niepodzielnie, całe ku Bogu. Maryja jest „anty-grzechem”, jest ideałem, który mam sobie stawiać przed oczy, kontemplować, by do Niej się upodabniać. Świętość Maryi wzrastała, Ona trudziła się, jest pierwszą w pielgrzymce wiary. Czy mam świadomość, że i moje życie musi być dynamiczne. Moim udziałem musi być nieustanne stawanie się przez konkretne wybory, decyzje. Jeśli się nie rozwijam, to się cofam, umieram. Poproszę Maryję pełną łaski, aby towarzyszyła mi w codziennych wyborach, tych małych i dużych, bym mogła wzrastać duchowo w pełni człowieczeństwa, chrześcijaństwa, oblubieńczej miłości Jezusa i w ofierze z siebie. Podziękuję za wierne odpowiedzi na Bożą łaskę, przeproszę za nierozpoznanie łaski, z którą Pan przychodził i za brak odpowiedzi.
  • Pan z tobą – Słowa te zapewniają o szczególnej obecności Boga w Maryi i w Jej życiu. Oznaczają nowe przymierze Boga z Maryją – Jej Boskie macierzyństwo. Te słowa oznaczają też przymierze Boga ze mną i z każdym człowiekiem. On jest z nami przez swą niepojętą miłość, przez Ducha Świętego, wlewa swe życie we mnie przez sakramenty święte. Podczas każdej Eucharystii kilkakrotnie kapłan zwraca się do nas tymi właśnie słowami. Poproszę o głębszą świadomość, że Bóg jest we mnie i ze mną. Poproszę, aby słowa te wnosiły w moje życie Bożą moc, uzdalniającą do heroicznych aktów miłości Boga, bliźnich, by mnie uzdalniały do widzenia Boga w każdym człowieku.
  • ...zmieszała się i rozważała – Maryja jawi się jako ta, która pozwala sobie na przeżycie zmieszania, gdy słowa Anioła odsłoniły niezwykłą prawdę o Niej samej. Jest tą, która rozważa, by nie dać się zwieść złemu, by mieć motywy ufności w Bogu nawet pod krzyżem, by być wrażliwa na łaskę i umieć pomagać innym. Maryja pyta, jak się to stanie skoro jest dziewicą, nie zna męża. Jawi się tu jako roztropna niewiasta, chce dowiedzieć się, na czym polegać ma jej macierzyństwo. Chce świadomie podjąć decyzję. Czy i jak rozważam? Jeśli nie rozważam, to nie rozumiem i nie przyniosę owocu, to postępuję lekkomyślnie, ulegam zachciankom, życzeniom innych, idę za tym, co jest przyjemne, nie chcę bólu, upomnienia, upokorzenia. Poproszę, aby Maryja uczyła mnie rozważać.
  • Nie bój się – Pan Bóg zapewnia, że sam jest obecny w tym dziele. Maryja swą postawą wiary potwierdza, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, daleka jest też od stawiania Mu jakichkolwiek warunków. I dziś mówi mi: nie bój się, bo może to, czego się najbardziej obawiasz, jest twoją największą szansą… Może za tym, przed czym drżysz, Bóg przygotował największą łaskę obcowania w bliskości z Jezusem? Nic się nie dzieje bez Jego woli. Cokolwiek się dzieje, ty ufaj. On ciebie nie skrzywdzi.
  • Znalazłaś łaskę u Pana. Wynika z tego, iż Maryja szukała Boga. Przyjęła Słowo, pielęgnowała, karmiła i zrodziła, wydała owoc. Ja również przyjmuję każdego rana Słowo. Czy go strzegę, powracam do niego w ciągu dnia, jakie wydaję owoce?
  • Oto poczniesz i porodzisz Syna. Anioł mówi do Maryi w trybie oznajmującym. Nie pyta: czy zechcesz zostać Matką Najwyższego? Maryja jako wybrana spośród wszystkich niewiast na ziemi zgadza się na ten plan.
  • Będzie panował... Czy pozwalam, by Bóg panował nad moim domem? Zauważę jak odmienne od ludzkich mocarstw jest panowanie Jezusa. On nie włada siłą czy uciskiem, On nie podporządkowuje sobie świata mieczem. Jego panowanie jest służbą. Podziękuję Mu za ten sposób panowania. Poproszę, abym uznając Jego władanie w moim życiu, mogła doświadczać słodyczy Jego panowania, aby Maryja wraz z Jezusem była Panią mego serca.
  • Oto ja służebnica Pańska – tak Maryja nazywa siebie. Co to znaczy? Jest świadoma, że wyszła z ręki Boga, należy do Niego i Jej pragnieniem jest pełnić Jego wolę w całym życiu. Tytuł: służebnica Pańska czyni Ją bliską Jezusowi, który przez proroka Izajasza nazwany jest „Sługą Pańskim – cierpiącym sługą Jahwe”. Patrząc na Maryję, pokorną służebnicę Pańską, pytajmy o własną świadomość bycia służebnicą Pana i gotowość podejmowania z radością powierzonych dzieł, prac. Czy moja codzienność jest przepojona zrozumieniem, że jestem na służbie Bożej, tzn. że jestem całkowicie do dyspozycji Pana, bez stawiania Mu warunków, granic. Ten tytuł zobowiązuje mnie do służby we wspólnocie i poza nią. Czy o tym pamiętam?
  • Niech mi się stanie... Maryja przyjęła działanie Boga w swoim życiu najpełniej ze wszystkich stworzeń. Została wyzwolona z lęku. Będę podziwiać Maryję za Jej gotowość do spełnienia Bożego planu, za odwagę, głęboką wiarę i ufność. Pomimo że nie do końca zrozumiała, wiedziała, że jest to plan Boga. Modliła się żarliwie o Zbawiciela i dlatego gotowa była odpowiedzieć: „tak”. Podziękuję Maryi za „fiat” pomimo speszenia, zaskoczenia, niezrozumienia, poproszę, abym w moim życiu jeszcze bardziej kierowała się żywą wiarą.
  • Maryja poczęła w samotności, w milczeniu, w najgłębszej tajemnicy. Była sama, aby Bóg bez przeszkód mógł mówić do Jej serca i to w szczególny sposób. Słowo niestworzone zstąpiło do Niej, by w Niej zamieszkać. Czy są dla mnie cenne chwile samotności, w których przemawia Bóg? Czy jest we mnie głęboka tęsknota za pustynią, w której On się objawia? Czy wtedy, gdy nie ma przy mnie ludzi, bardziej intymnie przeżywam Jego obecność przy mnie, we mnie? Czy uczę się trwać w Jego obecności, a Słowo rośnie we mnie, kreuje mnie?
  • W scenie zwiastowania Najświętsza Maryja Panna zgodziła się na ogrom czekających Ją ofiar. Pan Bóg w cudowny sposób wyrównywał rachunek: Słowo stało się w Niej Ciałem. Przez swą pokorną zgodę została Ona Matką Boga i ludzi, Współodkupicielką. Uświadomię sobie, że cała owocność mojego życia zależy od aktów zgody i wyrzeczeń. Opór wobec woli Bożej pochodzi zwykle nie z braku światła, lecz ze słabej wiary i miłości. Kto miłuje, ten trudu nie czuje i nie waha się. Poproszę, abym w codzienności potrafiła za Maryją odpowiadać Bogu tak, jak Ona: „fiat”. Zakonnica, która niczego Bogu nie odmawia posiada mądrość świętych. Czy mam tego świadomość i czy to mnie mobilizuje?
  • Zakończę słowami modlitwy wraz z Ojcem Założycielem: „Maryjo, Matko moja ukochana, Ty mnie wspierać będziesz, by Chrystus ukształtował się w moim sercu, we mnie żył, mną kierował”.

Przyjąć plan Boga na swoje życie na wzór Maryi i Józefa

(Mt 1,18-25; Łk 2,1-21)

Prośba o owoc: o łaskę zawierzania Bogu w sytuacjach trudnych, próbach wiary; o łaskę poddania się woli Boga i przyjęcia Jego planu odnośnie mego życia.

  • Maryja stała się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Przyjęła Słowo, by mogło stać się Ciałem. Oddała siebie do dyspozycji, by Bóg mógł się narodzić, by mógł spełnić się Jego plan zbawienia człowieka. Czy pozwalam Bogu, by wprowadzał mnie w sytuacje trudne, niezrozumiałe? Czy pozwalam, by w moim życiu wypełniło się Słowo Pańskie?
  • Nie bój się wziąć do siebie Maryi. Bóg sam wskaże czas rozwiązania wszystkich spraw, problemów, niewiadomych. Nie bój się, uwierz, że Bóg wie więcej, zna przyszłość. Nie lękaj się ludzkiej opinii, ona jest tak zmienna. Czy stać mnie na zawierzenie na wzór Maryi i Józefa? Jak reaguję, gdy coś dzieje się inaczej niż zaplanowałam?
  • Maryja przyjmuje wolę Bożą w pełnym zaufaniu i spokoju, jest pewna, że u Boga nie ma przypadków ani rzeczy niemożliwych. Ona uczy mnie właściwego odczytywania wydarzeń i znaków czasu.
  • Maryja, żyjąc wiarą, wciąż była poddawana próbom wiary. Odpowiadała posłuszeństwem na Boże wezwanie. Na ile ja potrafię radykalnie iść za Jezusem? Czy jest w moim życiu miejsce na rezygnację z wygodnictwa, „świętego spokoju”, zajmowania się tylko swoimi sprawami, samą sobą? Bóg przychodzi ze swoim planem najczęściej inaczej niż się spodziewam.
  • Maryja wraz z Józefem zgodziła się na ubóstwo narodzenia się Jezusa w betlejemskiej stajni. Widziała wielkie uniżenie Boga w tajemnicy Wcielenia: Bóg, który szuka miejsca w domach, sercach ludzi. Nieprzyjęty rodzi się wśród zwierząt, jak ostatni z ubogich, w skrajnej nędzy. Na ile potrafię godzić się na brak rzeczy potrzebnych, przyjmować ubóstwo, własną słabość, upokorzenie?
  • Jezus został złożony w żłobie, gdzie składa się pożywienie dla zwierząt. Stał się moim Pokarmem. Bliski i dostępny. Na ile moje życie jest podobne do Jego? Przyjrzę się moim pragnieniom, żądaniom, wymaganiom, roszczeniom...
  • Pasterze pierwsi oddali chwałę nowo narodzonemu Zbawcy. Bóg lubi posługiwać się słabymi narzędziami do ogłoszenia swej miłości. Ludzie prości i otwartego serca są zdolni do wielkiej wiary, do głoszenia Dobrej Nowiny. Czy odkrywam w sobie pragnienie, by głosić Jezusa, by dzielić się swoją wiarą, swoim doświadczeniem miłości Boga? Na ile potrafię czynić to we własnej wspólnocie?
  • Jezus narodzony w stajni betlejemskiej doznaje czci i adoracji od swej Matki, św. Józefa, pasterzy, mędrców... Adoracja, uwielbienie Boga to wyraz mojej wiary i zawierzenia Jemu. Czy znajduję czas na trwanie w obecności Jezusa, czas na adorację osobistą?

Ufać Bogu i być wierna, jak Maryja i Józef

(Łk 2, 22–35)

Prośba o owoc: o łaskę wierności natchnieniom Ducha Świętego; o łaskę wzrastania ponad przeciętność.

  • Maryja i Józef byli wierni nakazom Prawa. Wiele lat później Jezus potwierdził, że przyszedł wypełnić Prawo, że miłość Boża polega na spełnianiu Jego przykazań. Jaka jest moja wierność Ewangelii, przykazaniom, ślubom, regule zakonnej…?
  • Maryja ofiaruje Jezusa Bogu; przyjęła Słowo i wydała Owoc. Można powiedzieć, że w tym dniu Jezus, jako pierwszy zakonnik, również składał swoją profesję zakonną. On ją wypełnił, zachowywał swoje śluby, dochował wierności misji. Wystarczy przyjrzeć się Jego życiu, jakie praktykował ubóstwo, czystość i posłuszeństwo Ojcu.
  • Ja też oddałam siebie Bogu w czasie profesji zakonnej. Czy nie cofam tego daru, gdy przychodzą chwile próby? Czy oddałam siebie całą, bez zastrzeżeń, do dyspozycji Boga? Oddanie jest zawsze złączone z ofiarą i krzyżem. Cierpienie jest bolesne, ale oczyszcza. Czy godzę się na to?
  • Ofiara całopalna musi zostać zniszczona i spalona. Także i ja muszę się spalać i wyniszczać w służbie Bożej, podobnie jak świece, płonące w chwili profesji, przyniesione w święto Ofiarowania Jezusa. Nie ma innej drogi – albo jestem z Jezusem albo przeciw Niemu.
  • Symeon pozwalał się prowadzić Duchowi Świętemu, był uważny na Jego natchnienia. Dzięki temu był zdolny rozpoznać Mesjasza w kruchości Dziecka, które wziął ramiona. Prorokini Anna dała świadectwo o Jezusie, ogłaszała zbawienie, które nadchodzi. Dwoje starszych ludzi natchnionych przez Boga oznajmiło Maryi przyszłość Jezusa – przyszłość chwały i krzyża. Jak ja słucham natchnień Ducha Świętego, czy daję się Jemu prowadzić? Jakie jest moje świadectwo dawane Jezusowi?
  • Oto Ten przeznaczony jest […] na znak, któremu sprzeciwiać się będą – Jezus nie zostanie przyjęty jednomyślnie. Ci, którzy dzielą Jego życie, muszą dzielić również sprzeciw wobec Niego, Jego odrzucenie i przegraną. Iść za Jezusem, być z Nim – oznacza cierpieć z Nim. Jakiej drogi ja szukam?
  • Jezus jest światłem na oświecenie… – On oświetla zawsze jeden krok drogi przede mną, dalej mam zaufać, zawierzyć, dać się prowadzić…
  • Józef i Maryja dziwili się temu, co o Nim mówiono – to reakcja właściwa dla tego, kto z wdzięcznością przyjmuje działanie Boga w historii świata i własnego życia. Czy jeszcze potrafię się zadziwić? Czy potrafię dostrzec rzeczy, których Bóg dokonuje w moim życiu?

Wiara w Boże prowadzenie

(Mt 2, 19-25)

Prośba: o łaskę, aby Maryja i Józef uczyli mnie zdania się na wolę Bożą.

  • Maryja i Józef wiernie wypełniają Boże polecenia. Uświadomię sobie, że Opatrzność Boża zawsze czuwa nade mną i podziękuję za to Panu Bogu. Pomyślę, jak ważne jest, by w niebezpieczeństwie nie kierować się własnym planem ucieczki z trudności, lecz z ufnością zwrócić się do Boga. W przypadku Świętej Rodziny niebezpieczeństwo miało swój czas – początek i koniec. Tak jest i w mojej sytuacji. Bóg wie, ile jestem w stanie wytrzymać. Trzeba wierzyć i ufać, że z Nim dam radę, ale nigdy w pojedynkę.
  • Będę podziwiać posłuszeństwo i ufność św. Józefa. On nie lekceważył Bożego posłańca. Nie zastanawia się, nie poddaje wątpliwość, nie dyskutuje, nie forsuje swoich zapatrywań. Otrzymawszy nakaz, wypełnia go. Nie znaczy to jednak, że wszystko było dla niego bezbolesne. Jak każdy człowiek odczuwał lęk, ale pouczony, wypełnił do końca Boży zamysł. Przez posłuszeństwo Józefa i Maryi Jezus został ocalony i mógł zamieszkać w Nazarecie. Lęk przed zmianą życia czyni sytuację podwójnie ciężką. Czy jestem gotowa wyruszyć tam, gdzie Pan Bóg zawoła? A może wrosłam tak mocno w obecną rzeczywistość i jest mi w niej tak dobrze, że nie chcę żadnej zmiany i nie dopuszczam jej nawet w swoim myśleniu. Poproszę, abym potrafiła – zgodnie z danym Panu Bogu słowem – radykalnie iść za każdym Jego poleceniem bez trwogi, wahania, obaw. Będę pamiętała, że On działa przez codzienne wydarzenia. U Niego nie ma przypadków.
  • Weź Dziecię i Jego Matkę. Autor biblijny nie nazywa Maryi małżonką Józefa, ale Matką Dziecięcia. Akcentuje, kto jest najważniejszy. Maryja jest przede wszystkim Matką Jezusa. On jest pierwszy. Poproszę, aby i tak było w moim życiu. Zastanowię się, czy moja codzienność potwierdza tę prawdę: czy Jezusowi daję pierwsze miejsce podczas modlitwy, pracy, w spotkaniu z drugim człowiekiem.
  • Idź do ziemi Izraela. Izrael to symbol domu rodzinnego i początków Zgromadzenia. Podziękuję za wiarę moich przodków, za heroizm cnót Założycieli Zgromadzenia, za świątobliwe życie tylu sióstr, za całe duchowe dziedzictwo mojej Rodziny Zakonnej, do którego mogę wracać i stale z niego czerpać.
  • Święty Józef usłyszał głos Pana w ciszy. Cisza nie jest wartością sama w sobie. Potrzebuję ciszy, by wyostrzyć swój słuch na głos Boga, by usłyszeć to, co On mówi do mnie każdego dnia. Poproszę świętego Józefa, by nauczył mnie słuchać Pana Boga, bym potrafiła w pełni oddać się Jego sprawom i by trudności pojawiające się na drodze mojej wiary nigdy nie odebrały mi sił i odwagi.

Maryja – niewiastą nadziei

(J 20, 1–18; Dz 1, 12–14)

Prośba: O łaskę wdzięczności za cud zmartwychwstania; o głęboką wiarę w obecność Jezusa Zmartwychwstałego w moim życiu; o pragnienie i łaskę otwarcia się na dary Ducha Świętego.

  • Spełniły się oczekiwania Maryi. Stojąc pod krzyżem ufała, że śmierć Jezusa daje nowe życie, daje zbawienie. Przy Maryi oczekującej wieści o zmartwychwstaniu zauważę obecność Marii Magdaleny i poproszę Ją, by pomogła mi zobaczyć Jezusa Zmartwychwstałego i zanieść Go ludziom.
  • Wyobrażę sobie scenę, gdy Maria Magdalena wczesnym rankiem biegnie do grobu. Zobaczę Jej rozczarowanie i niepokój na widok odsuniętego od grobu kamienia. Zobaczę, z jakim przejęciem tłumaczy Apostołom, co zastała. W przeciwieństwie do Szymona Piotra i Jana, którzy zobaczyli i wrócili do domu, Maria została przy pustym grobie.
  • Przypomnę sobie bolesne sytuacje z mojego życia, w których doświadczyłam rozczarowania, szczególnej bezradności, w których zagubiłam poczucie obecności Boga – widziałam tylko „pusty grób”. Jakie wtedy były moje reakcje? Czy trwałam, pozostałam, pomimo wszystko?
  • ... nachyliła się do grobu... Maria Magdalena pochyla się do grobu, ma odwagę spojrzeć jeszcze głębiej, przyjrzeć się jeszcze dokładniej tej tajemnicy, która Ją przeraża. Jest to prawdziwe pochylenie się nad tajemnicą, z którą nie mogła się pogodzić. Teraz ta tajemnica zaczyna rozjaśniać Jej życie, oświecać Ją. Gdyby pozostała skoncentrowana na sobie, jej płacz stopniowo przekształciłby się w gniew, rozdrażnienie, żal. Tymczasem gest nachylenia się nad ciemnością grobu zaczyna ujawniać Jej, że za tą ciemnością jest światło, jest obecność, jest życie. A Maryja? W Jej życiu u boku Jezusa było pełno tajemnic. Tak wiele nie rozumiała, ale „wiernie chowała wszystko w swoim sercu” i z ufnością patrzyła w przyszłość, wierząc, że Bóg jest wierny obietnicy, że „Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie”. Jaką przybieram postawę wobec „tajemnic” mojego życia? Czy ciągle stoję nad „pustym grobem”? Czy mam odwagę „przekroczyć próg nadziei”. Poproszę Maryję, aby trwała przy mnie, by pomogła mi nie utracić nadziei na przemianę. Poproszę o przekonanie, że wszystko, co trudne ma swój sens i jest etapem mojej paschalnej drogi, która prowadzi do zmartwychwstania.
  • ...odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa. Uświadomię sobie, że ja również zostałam obdarowana obecnością Zmartwychwstałego Pana – Jezus dla mnie zmartwychwstał. Codziennie spotykam Go w Eucharystii. Jak przeżywam to spotkanie? Czy prawdziwie rozpoznaję Jezusa? Czy cieszę się nową jakością życia, którą ofiarowuje mi podczas każdego spotkania z Nim? Czy może dzieli mnie bariera rutyny, rozproszenia? Co mogę zrobić, aby mój udział w Eucharystii był owocniejszy?
  • Udaj się do moich braci i powiedz im... Jezus wie, że tak jak Maryja, czy Maria Magdalena, każda kobieta, która idzie drogą wiary i nadziei, jest zdolna unieść całe bogactwo tajemnicy odkupienia. Nawet jeśli do końca jej nie rozumie, może głosić Zmartwychwstałego. Czy w moim życiu kroczę drogą wiary i nadziei? Czy jestem niewiastą zmartwychwstania?
  • Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie... Maryja pozostała razem z uczniami. Trwała z Nimi na modlitwie, oczekując spełnienia obietnicy – zesłania Ducha Świętego. Pocieszyciel, którego Jezus pośle, pozostanie „z Nimi” i „w Nich” na zawsze. Jest to obecność analogiczna do obecności Jezusa. Maryja wierzy słowom Pana, wierzy i ufa, że Jezus jest obecny pośród swojego ludu, w swoim Kościele. Jednocześnie wzywa nas do wspólnej modlitwy. Czy wierzę, że Jezus jest obecny w mojej wspólnocie, że jest obecny podczas wspólnej modlitwy, bardziej niż kiedykolwiek? Jak postrzegam modlitwę wspólnotową? Czy angażuję się w nią duchowo? Czy może jest to tylko spełnianie obowiązku?
  • Ducha Świętego otrzymują ci, którzy Go o to proszą. Jak wygląda czas mojego przygotowania na dzień Pięćdziesiątnicy? Czy jest w nim wołanie o Bożego Ducha? Czy mam w sobie pragnienie otrzymania Ducha Świętego, po to, aby móc dawać Go światu? Czy chcę być narzędziem, przez które Jezus daje światu nadzieję i radość? Poproszę Maryję, aby towarzyszyła mi w tych dniach, aby wypraszała dla mnie łaskę otwarcia się na przyjęcie daru Ducha Świętego.

Z Maryją wielbić Boga

(Łk 1,46-55)

Obraz: Maryja odwiedza swoją krewną Elżbietę, która podobnie jak Ona jest w stanie błogosławionym. Dzieje się to w górzystej miejscowości – Ain Karem. Maryja przybyła, aby pomóc Elżbiecie w ostatnich miesiącach przed rozwiązaniem. Kobiety wypełnione obecnością Pana i rozradowane łaską macierzyństwa okazują sobie wzajemną życzliwość, a Maryja – „Pełna łaski” i całkowicie jej podporządkowana, zwraca się do Boga.

Prośba: o gotowość uwielbiania Boga w każdej sytuacji; o dar odczuwania obecności Boga i radosnego trwania z Nim w łączności przez modlitwę; o wdzięczność za otrzymane od Pana życie, powołanie, talenty ...

  • Wtedy Maryja rzekła… Nieliczne są słowa Maryi zapisane na kartach Ewangelii, a hymn Magnificat wypowiedziany przez Nią jest owocem działającej w Niej łaski i Jej pełnego oddania wyrażonego wcześniej w słowach przy Zwiastowaniu: „Oto ja Służebnica Pańska”. To modlitwa inspirowana bliskością Pana i pragnieniem służby. Z jakich pobudek zwracam się do Pana? Czy spotkania z ludźmi znajdują miejsce w mojej relacji z Bogiem? Czy moja modlitwa jest prawdziwym dialogiem z Panem?
  • Wielbi dusza moja Pana… Maryja uwielbia, bo jest zachwycona Bogiem i Jego działaniem w Niej, w losach innych, w losach narodu wybranego. Uwielbia Boga, bo Jej serce wypełnia czysta miłość, bez-warunkowa wiara i bezgraniczne zaufanie. Czy pielęgnuję w sobie postawę uwielbienia i dziecięcego zdumienia Bożą obecnością w codziennym życiu? Co jest najczęstszą przyczyną wysławiania Pana?
  • …raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim. Radość jest owocem działania Ducha Świętego, jest prostą konsekwencją wypełnienia duszy Bogiem i realizowania Jego woli. Maryja raduje się Bogiem, który nade wszystko jest Jej i naszym Zbawicielem, nasze zbawienie jest największą Jego troską i najwspanialszym darem. Co sprawia mi radość w służbie Bogu? Czy z radością angażuję się w Boży plan zbawienia?
  • …wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Maryja w pokorze dostrzega łaski, którymi Pan Ją obdarował, są one wielkie, bo Dawca jest Wszechmocny. Ale żaden dar nie przysłania Jej Boga, tylko w Nim jest ubogacona, tylko w nim jest obdarowana, tylko w Nim jest wybrana. Czy umiem dziękować za wszystko co mnie spotyka, kim jestem i co posiadam? Czy nic nie przysłania mi Dawcy wszelkiego dobra?
  • …miłosierdzie Jego z pokolenia na pokolenie… Maryja wysławia Boga, który kocha nas w naszej grzeszności, słabości, bezsilności, zaniedbaniu, niewierności… i uczy nas pewności, że On jest jedynie Wielki w swym miłosierdziu, do którego mamy się uciekać z bojaźnią i zaufaniem. Czy potrafię z pokorą oddać Bogu mój grzech i otworzyć się na Jego przebaczenie? Co czynię aby kształtować szczerą postawę bojaźni Bożej?
  • On przejawia moc ramienia swego… Bóg wysławiany przez Maryję to Pan działający dla dobra tych, którzy oczekują Jego pomocy, to Oblubieniec pragnący otoczyć swą Boską siłą tych, którzy czują się słabi, to Przyjaciel będący blisko, by okazać miłość i zatroskanie. Czy wierzę, że Bóg może zaspokoić wszystkie moje pragnienia? Czy pozwalam Bogu troszczyć się o mnie? U kogo szukam pomocy i wsparcia w trudnościach i przeciwnościach?
  • …jak przyobiecał naszym ojcom… Maryja wyraża swoją wiarę i wolne posłuszeństwo Bogu, który spełnia swe obietnice. Ona uczy nas wiary, która przekracza nasze oczekiwania i zdolność rozumienia, wiary, która jest cichym i ufnym miłowaniem Jedynego Prawdziwego Dobra. Ona wierzy, że Bóg jest Panem rzeczy niemożliwych i spełnieniem tego, co obiecał, nawet jeśli jest to wbrew ludzkiej logice. Jaka jest moja ufność w spełnienie Bożych obietnic? Jaka jest moja wiara w Boże słowo?

Być blisko Jezusa

(Mt 13,53-58; Mk 6,1-6)

Prośba: o dar zasłuchania i zachwytu nauką i postawą Jezusa; o odwagę przedstawiania Jezusowi wątpliwości; o łaskę całkowitego zaufania Bogu, szczególnie w chwilach trudności, niezrozumienia i odrzucenia.

  • Gdy Jezus dokończył tych przypowieści…Widzimy Jezusa, który po trudzie głoszenia Dobrej Nowiny potrzebuje odpoczynku. Uczy nas w ten sposób szacunku do naszej ludzkiej kondycji i przyjęcia prawdy o naszych możliwościach. Trzeba nam troski o nasze siły fizyczne i duchowe. Spróbujmy być blisko Jezusa w czasie odpoczynku. Jak wykorzystuję takie chwile? Czy potrafię je wypełnić dobrem?
  • Przyszedł do swego rodzinnego miasta… Jezus wracał do stron, w których się wychował, gdzie „wzrastał w łasce u Boga i ludzi”. Chce pokazać, co było Mu bliskie. Jaki jest mój stosunek do rodzinnego domu? Czy z wdzięcznością wracam do lat wzrastania? Czy pielęgnuję relacje rodzinne? Czy pamiętam o tych, którzy uczyli mnie wiary i wprowadzili do wspólnoty Kościoła? W jaki sposób okazuję im wdzięczność?
  • Nauczał ich w synagodze. Jezus wie, że potrzebujemy takich miejsc, w których łatwiej nam spotkać Boga, że szukamy odpowiednich warunków do zasłuchania i skupienia. Dlatego uczy w synagodze, w miejscu uświęconym obecnością Boga i wypełnionym Jego świętością. Jezus obecnie czeka na nas w kaplicy, w kościele. Tam chce nauczać obecnością, słowem, działaniem, uzdrawianiem… Czy jestem otwarta na Jego żywą obecność? Czy potrafię się zasłuchać i zapatrzyć w Jezusa?
  • Byli zdumieni i pytali… – tak reagowali słuchacze Jezusa w Nazarecie. Zadziwiał ich swą mądrością i pewnością głoszonych słów. Zaskoczył ich ten, który pochodził spośród nich. Byli z Niego dumni? A może zazdrość budziła się w ich sercach? Jakie uczucia wywołuje słowo Jezusa w moim sercu? Czy wciąż potrafię się zachwycić Jego mądrością? Czy pozwalam Jezusowi, by zaskakiwał mnie swoją prawdą?
  • Czy nie jest to cieśla, Syn Maryi? Fakty oczywiste przysłoniły mieszkańcom Nazaretu pełną prawdę o Jezusie i nie byli zdolni w wierze przyjąć Jego Boskości. Jezus stał się człowiekiem, by być blisko nas, a będąc Bogiem pragnął przypomnieć nam nasze prawdziwe powołanie. Stał się Synem Maryi i uczył się od Niej tego, co w człowieczeństwie „stworzone na obraz i podobieństwo Boże”. Kim Jezus jest dla mnie? Czy dla mojego Oblubieńca wciąż mam otwarte serce, pełne ofiarnej miłości, ufne i gotowe zawierzyć bez granic?
  • Powątpiewali o Nim… Jezus rzekł do nich… – spotkanie ludzkich wątpliwości z Bożą mądrością. Są chwile, gdy wątpliwości kłębią się w umyśle i wypełniają serce, Jezus wówczas cierpliwie jest przy nas. Przemawia do nas przez tekst biblijny, ludzi, wydarzenia... Czy moje serce jest otwarte na Jego głos? Czy chcę poczuć Jego obecność? Czy wierzę w Jego miłość towarzyszącą mi nieustannie?
  • Niewiele zdziałał tam cudów. Jezus zawsze jest przy nas, aby nas zbawić, uzdrowić, umocnić… Przychodzi, aby umocnić wiarę… Towarzyszy nam w codziennych okolicznościach i nadzwyczajnych wydarzeniach. Czy pozwalam Jezusowi działać w moim życiu? Może pozwalam Mu tylko na „niewiele”? A reszta należy do mnie? A może jestem samowystarczalna? Czy oddaję Mu słabości, wątpliwości i wierzę, że przemieni je swoją łaską?
  • Jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Wyobrażę sobie Jezusa, który kładzie ręce na chorych i uzdrawia ich. Może brakuje mi odwagi, by stanąć tak blisko Niego? Maryja pomoże podejść bliżej, nauczy zawierzenia, nawet w chwili największego opuszczenia, niezrozumienia ze strony innych, wątpliwości budzących się w umyśle. Ona każde Jego słowo rozważała w swoim sercu. Ona nauczy nas zasłuchania, odwagi i bezgranicznego zaufania Bogu. Chcę być blisko Jezusa jak Ona?

Tak jak Maryja żyć z Jezusem i dla Jezusa

(Łk 2, 41-52)

Obraz: Wyobrażę sobie, że razem z Maryją, Józefem i Jezusem pielgrzymuję do Jerozolimy. Jestem świadkiem zgubienia Jezusa. Towarzyszę Maryi i Józefowi w ich poszukiwaniach.

Prośba: o łaskę tęsknoty za Jezusem i pragnienie bliskiego z Nim spotkania; o łaskę udziału w macierzyńskiej miłości, z jaką Maryja przeżyła bolesne chwile zagubienia Jezusa; o łaskę wytrwałego szukania Jezusa w codziennym życiu.

  • Chodzili co roku do Jerozolimy... Jerozolima to dla Żydów „magiczne słowo”. Do dziś jest symbolem całej rzeczywistości istnienia, historii, nadziei. „Święte Miasto” staje się miastem objawienia Bożego planu, miejscem, w którym Boży plan bierze początek i osiąga pełnię. Ja również pielgrzymuję do „Niebieskiego Jeruzalem”. Całe moje życie jest pielgrzymką, jest miejscem objawienia Bożego planu wobec mnie. Czy do tego pielgrzymowania zapraszam Jezusa, Maryję, Józefa? Czy pielgrzymuję razem z Nimi? Czy może chcę przejść tę drogę sama, na skróty, bo tak jest łatwiej?
  • ...a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Zastanowię się, czy i jak w moim życiu przeżywam utratę Jezusa? Co się wtedy ze mną dzieje? Jakie towarzyszą mi uczucia? Co jest najczęstszym powodem mojego gubienia Jezusa? Co mnie tak absorbuje, że nawet nie zauważam, kiedy Go gubię? W jakich sytuacjach, momentach Jezus jest nieobecny w moich słowach, czynach, myślach? Jakie sprawy dokonują się w moim życiu bez Niego? W jakich relacjach zostaję sama bez Jezusa? Powierzę je Maryi i Józefowi, by towarzyszyli mi w takich chwilach.
  • Szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli wrócili do Jerozolimy, szukając Go. „Szukać” w języku greckim – „anezetun” – to czasownik niedokonany, oznaczający ciągłe, nieustanne poszukiwanie. Poszukiwanie Jezusa jest poszukiwaniem Boga, cechującym całe życie człowieka. Maryja rozpoznała sens poszukiwania i może być dla nas przewodniczką na drogach naszych poszukiwań. Zastanowię się: czy podejmuję trud szukania Jezusa? Czy poszukiwanie Jezusa w moim życiu jest dla mnie ważne? Jakie jest „moje szukanie”? – czy tak jak w poszukiwaniu Maryi i Józefa zawierają się uczucia miłości i niepokoju? Czy może „moje poszukiwanie” równa się niemal żądaniu, aby Bóg działał po mojej myśli, a nie – zgodnie ze swoim planem? W czym kryje się tajemnica „mojego szukania”? Czy szukam Jezusa z bólem serca i jest mi bez Niego źle? Czy łatwo kompensuję sobie Jego nieobecność i szukam tam, gdzie Go nie ma?
  • Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni... Jezus pozwolił, aby Jego rodzice doświadczyli przykrej sytuacji narastającego bólu i niepokoju. Przyjrzę się postawie Maryi i Józefa – nie popadają w rozpacz, nie rezygnują, szukają dalej. Maryja jest także przy mnie, gdy przeżywam takie cierpienie i doświadczam tajemniczego milczenia Boga. Zastanowię się: jak ja przeżywam podobne chwile w moim życiu? Czy z troską i wytrwałością szukam Jezusa? Czy szukam Go w świątyni swego serca, w tabernakulum, na Eucharystii, we wspólnocie? Jak wtedy wygląda moja modlitwa? Czy wsłuchuję się w Słowo Boże? Czy odkrywam odpowiedzi Boga często niezrozumiałe, tak inne od ludzkiej logiki?
  • Oni jednak nie rozumieli tego, co im powiedział. Patrząc na Maryję i Józefa zobaczę jak wiele nie rozumieją, jak wiele Bóg im nie odsłonił. Muszą przejść jeszcze daleką drogę. Przyjrzę się mojej ograniczoności, nie wszystko jest dla mnie oczywiste. Tak wiele nie rozumiem w Bożym prowadzeniu. Maryja i Józef przeżyli to niezrozumienie w sposób pokorny, uległy i otwarty na słowo Jezusa. Zastanowię się jak ja przeżywam podobne doświadczenia? Czy z cierpliwością i wytrwałością oczekuję, że Bóg w stosownym czasie da mi zrozumienie tajemnicy? Czy nie ulegam buntowi, który często towarzyszy rozmyślaniu nad moim życiem, nad życiem wspólnoty?
  • Potem poszedł z Nimi i wrócili do Nazaretu – Czy zapraszam Jezusa do mojej codzienności, często trudnej i niezrozumiałej? Czy proszę Go, żeby był obecny wszędzie tam, gdzie jest mi najtrudniej zgadzać się z wolą Bożą?

Walka dobra ze złem

(Ap 12, 1-8)

Prośba: o łaskę zmagania się o Jezusa we mnie i w bliźnich pod sztandarem Niepokalanej.

  • Zastanowię się, jaką walkę podejmuję w życiu – duchową czy psychiczną. Celem pierwszej jest ocalenie Jezusa w sobie i w drugim człowieku. Walka psychiczna natomiast skupia się na podjęciu trudu związanego z ocaleniem siebie, własnego interesu, zdania, projektu. Daleka jest ona od wydania siebie na przepadłe Bożej sprawie. Czy razem z Maryją walczę o Jezusa, czy samotnie o siebie?
  • Uświadomię sobie, że to na terenie mojego serca dokonuje się batalia o wartości, ideały, ich realizację, postęp, rozwój i że to ja jestem odpowiedzialna za jej przebieg i końcowy wynik.
  • Przyjrzę się taktyce walki Maryi ze złem:
    • trwała z Jezusem
    • zawsze kierowała się miłością
    • była pokorna w całym swoim życiu.
  • Przyjrzę się moim słabościom, przez które najczęściej przegrywam bój o Boże sprawy. Co mnie przeraża i nie pozwala, by całkowicie opowiedzieć się po stronie Jezusa? Poproszę Maryję o pomoc, pamiętając, że z Nią nie ma przegranej.
  • Bóg umocnił Maryję do przeciwstawiania się złu. Maryja ma moc zdobycia każdej duszy dla Boga. Potrzebuje w tym mojej współpracy: modlitwy, ofiary, wyrzeczenia, pokuty, cierpienia. Czy pozwalam, by Maryja przeze mnie ratowała dusze?